You are currently viewing Szybko, tanio czy dobrze?

Szybko, tanio czy dobrze?

Koncepcję priorytetów można rozumieć na conajmniej dwa sposoby, co starałem się opisać w artykule Pirorytety – źródło nieporozumień. Wspominam to na wstępie, żebyśmy na koniec artykułu dobrze się rozumieli. Chciałbym bowiem rozstrzygnąć, co w projektach IT jest najważniejsze: szybko, tanio, czy dobrze. Tych zaś, co pragną wszystkiego tego na raz, odsyłam do Pana Kazia – znajomego speca od wykończeń wszelakich. U niego zawsze jest tanio, fachowo i na termin ?

Kontekst

Pisząc poniższe i powyższe mam na myśli IT, które wytarza oprogramowanie na potrzeby zewnętrzne, za które ktoś płaci i ktoś zeń korzysta. Natomiast firmy wytwarzające to oprogramowanie działają wśród konkurencji. Mam również na myśli te firmy, które rozwijają swoje oprogramowanie i z niego „żyją”.

Gdyby przysłuchać się rozmowom między Biznesem a IT, to Biznes stara się dorzucać tematy do kolejki, natomiast IT ciągle o tym refaktoringu albo o mikroserwisach, albo o długu technicznym, albo o złożoności.

Wygrywa szybkość

Według mojego doświadczenia zebranego i w biznesie i jako konsultant, najważniejsza jest szybkość – owo time-to-market. Słyszę pomruki oburzenia, po których niechybnie polecą pomidory w puszkach. Ale, ale… dokończyć. Ładnie proszę ?

Pomyśl o różnych narzędziach od baz i kolejek, aż do frameworków i bibliotek a nawet języków. Postaraj się ujrzeć twoje 10, 15, 20 lat doświadczeń z nimi. Trudno oprzeć się wrażeniu, że dosłownie każde z nich powstało jako błyskotliwa idea, fancy i obrzydliwie zabugowany gadżet. Jednak mimo niekończącego się rzucania wyjątków, miało w sobie to coś. Potem z biegiem lat wersje się wygrzały i jest lepiej. Masz to?

I to jest właśnie to! Na rynku najważniejsze jest, aby być pierwszym. Nie trzeba być najlepszym, trzeba być pierwszym. Trzeba być pierwszym, ponieważ ten który jest pierwszy, uczy rynek – czyli klientów – czego mają oczekiwać od konkurentów, którzy wkrótce się pojawią. Pierwszy tworzy tworzy standardy i kreuje oczekiwania klientów. Po pierwszym pojawią się drugi i trzeci, i kolejny – to pewne. Jednak klienci będą ich postrzegać przez pryzmat tego pierwszego, ponieważ to właśnie pierwszy stanowi punkt odniesienia dla klientów.

Dwie perspektywy dla „dobrze”

Każdy człowiek i przypuszczalnie każda organizacja posiada umiejętność chwilowego wzięcia się w garść i dociągnięcia projektu do szczęśliwego końca. Przypuszczam, że to ewolucyjny spadek po przodkach. Ot, biegnie mamut, więc wszyscy co sił pędzą, aby ubić bydlę i najeść się do syta. To potrafi każdy bez wyjątku.

Jednocześnie nie każdy człowiek i przypuszczalnie nie każda firma ma zdolność do utrzymywania tempa pracy i rozwoju w długim terminie – miesięcy, lat, dekad.

Gdy działasz na zasadzie „byle do końca”, to wszytko co robisz ma naturę nieustannego gaszenia pożarów. W ten sposób potrafią pracować również całe firmy. Było wiele innowacyjnych firm, o których nikt nie pamięta. Skończyły im się pieniądze, czas, pomysły, wszystko naraz, albo zostali kupieni. Było również wiele przeciętnych firm, o błyskotliwych ale słabych produktach, które z biegiem czasu potrafiły udoskonalić wypracować swój model biznesowy.

Robienie „dobrze” zyskuje na znaczeniu, gdy zaczynasz pracować z coraz dłużą i szerszą perspektywą, gdy nie tylko chcesz dowieźć produkt, ale gdy poszukujesz takiego kształtu produktu, który najlepiej odpowiada klientom.

„Szybko” ma prymat nad „dobrze”, ponieważ dla zdobycia przewagi konkurencyjnej być pierwszym na rynku. Jeśli jednak chcesz utrzymać szybkość w długim ważne jest „dobrze”. I tak to razem sobie działa w parze.

Tanio już było

Pytanie o koszty sugerują bilansowe patrzenie na finanse. Ma to jakieś znacznie w budżecie, prospekcie emisyjnymi itd. Dla mnie bilans jest małowartościowy, bo jest zbyt kreatywny.

Weźmy następujący przykład: firma stworzyła fantastyczny soft, który umożliwia jakieś tam super rzeczy. I zgłasza się po kapitał, ujmując w bilansie, że wytworzone superinnowacyjne oprogramowanie warte jest 2mln EUR. I to jest główny asset firmy, gdyż innych nie ma – +2mln EUR w wytworzonym oprogramowaniu.

Jednak gdyby popatrzyć uważniej, oprogramowanie zostało wytworzone i leży w repozytorium. Nie generuje przychodu, a lecza koszty utrzymania, licencji itd. Należy je zaksięgować jako koszt nie jako asset. Zatem faktyczna bilansowa wartość firmy to -2mln EUR. Fajne, nie?

Z powodu zilustrowanego w powyższej historii wynika, że bilans jest małopraktycznym patrzeniem na finanse. Bardziej „prawdziwą” sytuację firmy pokazują przepływy pieniężne, gdyż ujmują dynamikę finansów. Znaczenie ma to, co się dzieje na koncie. Uczciwie trzeba powiedzieć, że i w przypadku przepływu pieniądza warto zerknąć skąd się one biorą i dokąd idą. Bywa, że pieniądze krążą między zaprzyjaźnionymi firmami, generując sztuczny obrót.

Z trzech omawianych w tym artykule priorytetów „szybko”, „tanio”, „dobrze”, „tanio” musi być związane ze zdolnością tworzonego produktu do generowania gotówki. Gdy ona rośnie, w pewnym momencie może się okazać, że soft trzeba w znacznej mierze przepisać na nowo. I to wciąż będzie „tanio”.

Podsumowując

  1. Najważniejsze to dostarczać „szybko”, bo to pozwala kreować potrzeby i oczekiwania rynku
  2. „dobrze” pozwala dostarczać „szybko” w długim terminie
  3. „tanio” jest względne i wynika ze zdolności dostarczonego produktu do generowania gotówki