Pierwszy analityk

Pierwszy analityk

Nie dosyć bowiem mieć umysł bystry, ale główna rzecz jest dobrze go używać

Rene DescartesRozprawa o metodzie dobrego powodowania swoim rozumem i szukania prawdy w naukach

Jeżeliby szukać ojca wszelkiej analizy i pierwszego analityka, to jest nim bez wątpienia Rene Descartes albo Kartezjusz. Mimo niemal 350 lat dzielących nas od ogłoszenia Jego „Rozprawy o metodzie”, zawarte w niej wskazówki, ze względu na swą uniwersalność, pozostają wciąż aktualne.

Osobiście jestem przekonany, że „Rozprawa o metodzie” to lektura obowiązkowa dla każdego analityka. Na dobry początek roku, chciałby ci przybliżyć metody analizy sformułowane przez Kartezjusza.

Zaryzykuję i powstrzymam się od komentowania poszczególnych wypowiedzi Kartezjusza i ograniczę się do krótkiego wprowadzenia. Liczę, że te krótkie cytaty będą przyczynkiem do refleksji i metdytacji albo chociaż pomogą w formułowaniu postanowień noworocznych 😃

Metody poznawcze

Pisząc rozprawę, Kartezujusz wiedział o uwięzieniu Galileusza przez Inkwizycję, dlatego w niektórych punktach trochę kluczy i celowo gmatwa wywody.

Doszedłszy do wniosku, że cała zgromadzona dotąd wiedza nijak się ma do rzeczywistości, postanowił zwątpić we wszystko i wszystko odrzucić. Następnie sformułował cztery zasady, za pomocą których badał świat, by odkryć wiedzę „pewną”, czyli po naszemu fakty.

Pierwszym jest, aby nie przyjmować nigdy żadnej rzeczy za prawdziwą, dopóki nie poznam jej oczywiście jako
takiej: to znaczy, aby unikać starannie pośpiechu i uprzedzenia, i nie zawierać w swoim sądzie nic, jak tylko to,
co się przedstawi memu umysłowi tak jasno i wyraźnie, iż nie będę miał żadnej możności podania tego w wątpliwość.

Drugim, aby każdą z rozpatrywanych trudności podzielić na tyle cząstek, na ile się da i ile będzie potrzeba
dla lepszego jej rozwiązania.

Trzecie, aby prowadzić myśli po porządku, zaczynając od przedmiotów najprostszych i najłatwiejszych do
poznania, i pomału, jak gdyby po stopniach, wstępować aż do poznania bardziej złożonych; przy czym należy
przypuszczać porządek nawet między tymi, które nie tworzą naturalnego szeregu.

Ostatnie, aby wszędzie czynić wyszczególnienia tak dokładne i przeglądy tak powszechne, abym był pewny, iż nic
nie opuściłem.

Zasady życia

Skoro wszystko Kartezjusz poddał w wątpliwość, nie mógł być już pewnym tego, co dobre a co złe, aby dobro wybierać, a zła unikać. Stworzył sobie więc – jak to sam nazywa – „tymczasową moralność”, czyli zasady życia, na czas odnalezienia moralności docelowej i pewnej.

Pierwszą było, aby być posłusznym prawom i obyczajom mego kraju, dzierżąc się stale religii, w której Bóg
dozwolił mi łaskawie wyrosnąć od dzieciństwa. We wszelkiej innej rzeczy, postanowiłem prowadzić się wedle mniemań
najbardziej umiarkowanych i najbardziej oddalonych od wszelkiego wybryku, oraz powszechnie przyjętych w praktyce
przez najroztropniejszych między tymi, z którymi mi żyć wypadnie.

Drugą zasadą było być możliwie najbardziej stałym i niewzruszonym w postępkach, i trzymać się mniemań nawet
najbardziej wątpliwych, skoro już raz do nich przystąpię, niemniej pewnie, co gdyby były bardzo ugruntowane.

Trzecią mą zasadą było starać się zawsze zwyciężyć raczej siebie niż los, i raczej odmienić me pragnienia niż
porządek świata, i na ogół przyzwyczaić się do przeświadczenia, iż nie masz nic, co by było zupełnie w naszej
mocy, prócz naszej myśli.

Empiryzm w akcji

I na koniec dwa cytaty robiące z Kartezujusza empiryka czystej wody albo po dzisiejszemu – adżajlowca 😃

Aby zaś wiedzieć, jakie są naprawdę ich [ludzi] mniemania, postanowiłem raczej baczyć na to, co czynią, niż na to,
co mówią, nie tylko z tej przyczyny, iż w skażeniu naszych obyczajów niewielu jest ludzi, którzy by chcieli
powiedzieć wszystko, co myślą, ale także z tej, iż często sami tego nie wiedzą.

Często, czynności życia nie cierpią żadnej zwłoki; skoro tedy nie jest w naszej mocy rozpoznać najprawdziwszych
mniemań, winniśmy iść za najbardziej prawdopodobnymi (…) Dzięki temu, zdołałem się odtąd uwolnić od żalów
i wyrzutów dręczących zazwyczaj sumienie umysłów słabych i chwiejnych, które, bez zastanowienia, chwytają się
jakiejś rzeczy jako dobrej, aby ją później osądzić za złą.

Między rozkminą a analizą

Lektura „Rozprawy” daje – przynajmniej dla mnie 😃 – definicję tego czym właściwie jest analiza i kim jest analityk. Czy gdy rozmyślam nad tym jaki powinien być format danych wymienianych przez usługi i wpadnę na świetny pomysł, to czy właśnie „przeanalizowałem” i stałem się „analitykiem”. Otóż nie, to była zwyczajna rozkmina.

Jak to zdefiniował Pan Descartes – nie wystarczy, aby mieć umysł bystry, trzeba jeszcze używać go właściwie.
Tym właśnie różni się analiza od rozkminy, a analityk od Złotej-rączki, że ma METODĘ.

Metody wspaniałe, bo pozwalają wyzwolić się z okowów talentu i inteligencji, uniezależnić od ludzi niezastąpionych. Metody są powtarzalne.

Pokaźną paczkę metod czyli usystematyzowanych sposobów na zrobienie konkretnej rzeczy w zakresie wytwarzania oprogramowania znajdziesz a tym blogu, pozostałe w moich książkach Jak rozmawiać z klientem, który nie wie, czego chce? oraz Getting Things Programmed.

Tak refleksyjnie, na początek roku.